35-letni Adam K. zabił siekierą swoje dwie córeczki. Sam się powiesił. Do rodzinnej tragedii doszło na Zamojszczyźnie, w miejscowości Zamch (powiat biłgorajski, gmina Obsza). PODAJEMY Ojciec zabił 7-letnią córkę i odebrał sobie życie - RMF24.pl - Policja i prokuratura wyjaśniają okoliczności tragedii, do jakiej doszło w poniedziałek w podpoznańskim Swarzędzu. Okazało się, że miał inny zamiar. Napisał listy pożegnalne i się powiesił. 800 12 12 12 - Wsparcie psychologiczne w sytuacji kryzysowej – infolinia dla dzieci, Tłumaczenia w kontekście hasła "powiesił jej" z polskiego na angielski od Reverso Context: Katie chce, żebyś powiesił jej łapacz snów. Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja Koniugacja Documents Słownik Collaborative Dictionary Gramatyka Expressio Reverso Corporate 43-letni Leon Jenkins z Cardiff w Wielkiej Brytanii powiesił się w swoim salonie. Jego śmierć była na żywo transmitowana przez jeden z internetowych komunikatorów wideo. Oglądali ją ludzie z Australii, Dla rodziny Dakoty Nelsona to miały być najtrudniejsze Święta w życiu. Rodzina wciąż nie może się otrząsnąć z nieszczęścia jakie spotkało ich we wrześniu ubiegłego roku. Żona i matka Ream Nelson, zmarła w wieku 38 lat zupełnie nagle i niespodziewanie. Prawdopodobnie Ream cierpiała na arytmię, która spowodowała chwilowe niedotlenienie. To wystarczyło by kobieta padła RURu. Przypomnijmy, że zwłoki obu mężczyzn znaleziono w ich gospodarstwie w poniedziałek około południa. Policja wezwana została przez rodzinę zmarłych. W domu policjanci znaleźli martwego 46-letniego mężczyznę leżącego w łóżku, z obrażeniami głowy i ciała. W stodole odkryli kolejne zwłoki, jego 68-letniego ojca, który popełnił samobójstwo. W mieszkaniu widoczne były skutki walki i ślady krwi. Między zabudowaniami znaleziono narzędzie zbrodni - drewniany kołek, od ciosów którego najprawdopodobniej zginął młodszy mężczyzna. LASKÓWKA CHORĄSKA. Trwa śledztwo Wczoraj odbyły się sekcje zwłok zmarłych mężczyzn z poddąbrowskiej Laskówki Chorąskiej. Wstępne ustalenia potwierdzają, że młodszy z nich został zamordowany, a jego ojciec popełnił samobójstwo. - Ze wstępnych badań wynika, że do zdarzenia musiało dojść w niedzielę wieczorem lub w nocy z niedzieli na poniedziałek. Jeszcze w niedzielę około godz. 17 jeden z mężczyzn widziany był w miejscowym sklepie. Między obu mężczyznami doszło do walki, obaj mają obrażenia ciała. W bójce początkowo zwyciężyć musiał syn, który następnie położył się spać. We śnie zaatakował go ojciec, zadał mu ciosy, w wyniku których młodszy mężczyzna zmarł. Później ojciec poszedł do stodoły i tam popełnił samobójstwo, wieszając się - mówi nadkomisarz Bogdan Machalski, zastępca komendanta powiatowego policji w Dąbrowie Tarnowskiej. Z policyjnych informacji wynika, że obaj mężczyźni często nadużywali alkoholu i dochodziło pomiędzy nimi do bójek. Wobec ojca prowadzone było postępowanie karne. W listopadzie ubiegłego roku zaatakował syna młotkiem, w wyniku czego ten doznał poważnych obrażeń głowy. W bójce przeszkodził im wtedy drugi z synów. Młodszy mężczyzna później długo leczył się, pozostały mu na twarzy zniekształcenia. Za pobicie ojciec ukarany został karą pozbawienia wolności w zawieszeniu. Sołtys Laskówki Chorąskiej, Wiesław Kobos jest zaskoczony tym, co się stało. - Nie mogę nic powiedzieć o tym, co się stało. Dla mnie i dla innych mieszkańców jest to zupełne zaskoczenie, w naszej wsi nigdy nie było takiej sytuacji, to spokojna miejscowość - mówi sołtys. Przyznaje, że mężczyźni byli w trudnej sytuacji materialnej, ojciec miał emeryturę, ale była ona pobierana na zobowiązania sądowe, syn dorywczo pracował, korzystali z pomocy opieki społecznej. Młodszy z mężczyzn ostatnio został zatrudniony na kilka miesięcy przez Urząd Gminy w ramach robót publicznych. - Starałem się im pomagać, mieszkali we dwóch, żona odeszła, mieszka z drugim synem. Byli ubodzy, często brakowało im pieniędzy, żyli skromnie - mówi Wiesław Kobos. Przeprowadzona wczoraj sekcja zwłok wykazała, że przyczyną zgonu młodszego mężczyzny były urazy tłuczone głowy i twarzy, miał połamane kości czaszki. - Obrażenia zadane zostały tępym narzędziem, może to być drewniany kołek znaleziony na terenie gospodarstwa. Mężczyzna miał również rany na nadgarstkach i otarcia naskórka na rękach. Z pewnością przyczyną jego śmierci było działanie drugiej osoby - mówi rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnowie, Bożena Owsiak. Potwierdzono także, że przyczyną śmierci starszego z mężczyzn było gwałtowne uduszenie. Miał również rany na czole i otarcia naskórka twarzy. Udział osób trzecich został wykluczony, było to samobójstwo. - To na razie wstępna opinia lekarza, śledztwo w tej sprawie trwa nadal. Zbadana zostanie m. in. krew zmarłych pod kątem zawartości alkoholu - mówi prokurator Owsiak. (baja) Śledczy przypuszczają, że mężczyzna zabił dzieci, a potem popełnił samobójstwo. Policję wezwał brat mężczyzny, który znalazł 35-latka powieszonego w mieszkaniu. - Przybyli na miejsce policjanci, kiedy weszli do domu, zobaczyli ślady krwi. Okazało się, że na łóżku, przykryte kołdrą, leżały zwłoki dwóch dziewczynek - powiedział rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie Janusz Wójtowicz. Dziewczynki miały liczne obrażenia głowy. Wójtowicz dodał, że widok zamordowanych dzieci był wstrząsający; policjant, który je znalazł, jest obecnie pod opieką psychologa. Policjanci zabezpieczyli znalezioną na miejscu siekierę, którą - jak przypuszczają - mężczyzna mógł zabić dzieci, a następnie popełnił samobójstwo. Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zamościu Romuald Sitarz powiedział PAP, że 35-latek prawdopodobnie się powiesił, miał też podcięte żyły. Mężczyzna zostawił list pożegnalny, którego treści prokuratura nie ujawnia. "Dotychczasowe ustalenia i okoliczności wskazują, że to on był sprawcą zabójstwa, a potem samobójstwa" - powiedział Sitarz. Matki dzieci nie było w domu; razem z 8-miesięcznym dzieckiem od kilku dni przebywała w innej miejscowości. - Kobieta jest w szoku. Trafiła do szpitala - dodał Wójtowicz. Nie wiadomo, co mogło być przyczyną tragedii. - Nie było żadnych zgłoszeń ani interwencji policji w tej rodzinie dotyczących przemocy czy awantur - dodał Wójtowicz. Według dotychczasowych ustaleń policji 35-latek wyjeżdżał często do Niemiec do pracy. Około miesiąc temu, kiedy przebywał w Polsce, jego żona zgłosiła zaginięcie męża. Policjanci znaleźli go w pobliskim lesie, miał na ciele ślady świadczące o tym, że mógł próbować popełnić samobójstwo. Został wówczas skierowany na leczenie i przebywał przez pewien czas w szpitalu psychiatrycznym. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Biłgoraju. pokaż komentarz @WRytmSerca: Skąd człowiek idący na policjanta, żołnierza, ratownika medycznego czy też strażaka ma wiedzieć, jak sobie poradzi z poćwiartowanymi, ludzkimi zwłokami? W dodatku były to zwłoki bardzo małych dzieci. Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że ten policjant też ma dzieci. Nikt z nas nie wie, co zrobi w takiej sytuacji. Jedni będą jedli kanapkę, oglądając coś takiego (częsty motyw we filmach- patolog jedzący podczas sekcji zwłok:) ) inni zareagują jak ten policjant. Trochę więcej empatii z Twojej strony. udostępnij Link pokaż komentarz @WRytmSerca: Uważasz, że co, że na szkoleniach im pokazują zwłoki małych dzieci na żywo? Co innego słyszeć o czymś takim, czytać, na przykład, akta sprawy albo nawet zobaczyć zdjęcia ciał, a co innego zobaczyć coś takiego na żywo. udostępnij Link pokaż komentarz @WRytmSerca: Jak tylko jakieś prawdziwe przestępstwo się zdarza, to policja sobie nie radzi. W takim razie kogo oni przyjmują tam, że trzeba psychologa? Człowiek, na którym by to kompletnie nie zrobiło wrażenia, to kandydat na socjopatę. Policjant ma umieć sobie radzić ze stresem, ale niekoniecznie całkiem sam i bez pomocy. W Polsce właśnie niesłusznie pokutuje przekonanie, że w policji mają pracować tacy socjopaci, którzy potrafią patrzeć na zmiażdżone zwłoki z wypadku przegryzając pączka, skutki są takie, że policjanci mają spore problemy z agresją, alkoholem, stosunkowo częste są zawały przed 50., i bardzo częsta jest przemoc domowa w ich rodzinach. udostępnij Link pokaż komentarz @koniarek: wiem, że 2 lata i 10 miesięcy, ale są ludzie wrażliwi i ludzie niewrażliwi. Ja np. zaliczam się do tych drugich i miałem w życiu parę okazji, by się o tym przekonać. Ot, kiedyś "niska wrażliwość" to była norma, teraz normą staje się właśnie policjant, którego psychika zwija się na widok poćwiartowanych zwłok. Czy to źle, czy dobrze? To osobna kwestia. udostępnij Link Rodzinna kłótnia w niedzielne popołudnie zakończyła się ogromną tragedią. Wszystko wskazuje na to, że mężczyzna w sprzeczce z żoną, jako karty przetargowej użył córki. Zasztyletował ją, podpalił dom i uciekł do lasu, gdzie się niedzielne popołudnie w jednym z brzeźnickich domów przebiegło pod znakiem dramatycznych wydarzeń. Sprzeczka dwójki małżonków skończyła się tym, że ojciec zabrał córkę i gdzieś zniknął. - Kobieta poinformowała policję. Natychmiast wysłaliśmy na miejsce patrol na interwencję - opowiada Marek Waraksa z zespołu prasowego komendy wojewódzkiej policji w Gorzowie. - W międzyczasie ktoś z członków rodziny zauważył ogień na dachu domu. Wezwano więc straż pożarna otrzymała zgłoszenie o godz. - Natychmiast skierowaliśmy tam trzy jednostki - informuje rzecznik prasowy z żagańskiej straży pożarnej Waldemar Kasperowicz. To była trudna akcja. Trzeba było ją prowadzić dwutorowo - dodaje strychu były kołdry, odzież i różne łatwopalne materiały. Ogień rozszalał się na dobre, szybko zajmował cały dom. Strażacy, wraz z wujkiem sześcioletniej dziewczynki, przeszukiwali pomieszczenia, szukając jej i ojca. Dziecko znaleźli w jednym z pokojów. - Wujek zauważył, że dziewczyna ma zakrwawioną bluzkę, podniósł ją lekko i ratownicy zobaczyli ranę kłutą na jej ciele. Natychmiast wezwano karetkę i rozpoczęto reanimację - mówi M. śmigłowiec pogotowia z Zielonej Góry, ale ze względu na fatalny stan dziecka reanimację trzeba było i tak przeprowadzić na miejscu. Mimo starań służb ratowniczych dziewczynka po godzinie policjanci rozpoczęli poszukiwania ojca. Użyli w tym celu psów tropiących. Minęły dwie godziny i znaleźli 29-letniego mężczyznę w pobliskim lesie, powieszonego na i prokuratura prowadzi śledztwo, jednak z tego co dotychczas ustaliliśmy rozpatruje tylko jeden scenariusz, przynajmniej jeżeli chodzi o śmierć sześciolatki. - Trudno wysuwać inną hipotezę niż taką, że zabójcą jest ojciec, który zrobił to po kłótni z żoną. Potem poszedł do lasu i tam się powiesił - wyjaśnia M. Waraksa. - Prawdopodobnie także on podpalił dom, być może dlatego, żeby zatrzeć ślady. Muszę jednak stanowczo podkreślić, że badamy wszystkie okoliczności dramatu - dodaje policjant z Gorzowa.

ojciec sprasował dzieci i się powiesił